Usunięto mu raka wraz z dolną połową ciała. Po operacji walczył z ciężką depresją

onkofundacja-baner
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelnyW Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelny
W Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Opublikowno: 1 marca 2026   Zmodyfikowano: 2 marca 2026
87

Pacjent z zaawansowanym nowotworem miednicy poddał się radykalnej operacji amputacji wszystkiego poniżej talii. Mimo usunięcia raka, kilka miesięcy później trafił do szpitala z powodu ciężkiej depresji.

Desperacka próba ratowania życia

U pacjenta zdiagnozowano zaawansowanego raka zlokalizowanego w miednicy. Decyzję o hemikorporektomii, czyli usunięciu całej dolnej połowy ciała, podjął multidyscyplinarny zespół lekarzy jako desperacką próbę wyleczenia. Celem było całkowite wycięcie nowotworu, a następnie zastosowanie radioterapii i chemioterapii.

Mimo że szanse na wyleczenie wynosiły zaledwie 10 procent, pacjent podchodził do zabiegu z entuzjazmem, skupiając się wyłącznie na możliwości wygranej. Jak zauważa neurochirurg Rahul Jandial, ani lekarze, ani pacjent nie poświęcili wystarczająco dużo czasu na omówienie tego, jak będzie wyglądało jego życie po tak drastycznej operacji.

Operacja na granicy heroizmu i pychy

Zabieg polegał na amputacji nóg, kości krzyżowej i genitaliów, a ostatnim etapem było przecięcie rdzenia kręgowego, którego dokonał dr Jandial. Hemikorporektomia jest procedurą niezwykle rzadką i ryzykowną, po raz pierwszy zaproponowaną w 1950 roku. Sam chirurg określił ją jako leżącą „w szarej strefie między chirurgicznym heroizmem a nieposkromioną pychą”.

Lekarz przyznał, że zarówno on, jak i pacjent, nie zdawali sobie w pełni sprawy z konsekwencji. Refleksje Jandiala wskazują na ogromną presję i pragnienie „wykorzenienia raka” za wszelką cenę, które często dominuje w podejściu zarówno chirurgów, jak i pacjentów, spychając na dalszy plan jakość życia po leczeniu.

Psychologiczne skutki radykalnego leczenia

Operacja z medycznego punktu widzenia zakończyła się sukcesem – nowotwór został usunięty, a pacjent przeżył. Jednak psychologiczne koszty okazały się ogromne. Mężczyzna, który przed zabiegiem aktywnie relacjonował swoje leczenie w mediach społecznościowych, po operacji całkowicie zniknął z sieci.

Dr Jandial, śledząc dokumentację medyczną pacjenta, odkrył, że kilka miesięcy po opuszczeniu szpitala mężczyzna został ponownie przyjęty z powodu ciężkiej depresji i myśli samobójczych. To doświadczenie sprawiło, że chirurg zaczął zawsze omawiać z pacjentami potencjalny wpływ operacji na ich psychikę i poczucie tożsamości.

Źródło: https://www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-nowotworowe,pacjentowi-amputowano-wszystko-ponizej-talii--neurochirurg--nie-byl-swiadomy--na-co-sie-pisze,artykul,82806242.html

Komentarze (1)
  • avatar
    Aklinora Black 15 dni temu Zgłoś naruszenie

    Nie wyobrażam sobie nawet, jak musi wyglądać życie po takiej operacji. Z ilu ról, czynności, rzeczy trzeba zrezygnować. Zawsze już załatwiać się do worków, zawsze być zależnym od innej osoby. Jaki ból musi towarzyszyć ciału po zabiegu, te wszystkie bóle fantomowe. Problemy z nerkami, z płucami, z zakażeniami. Nie wiem, czy zdecydowałabym się na kontynuowanie życia w takiej postaci.