Koszt choroby to nie tylko cena leku. System musi uwzględniać koszty społeczne

onkofundacja-baner
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelnyW Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelny
W Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Opublikowno: 13 kwietnia 2026
lekarz 8

Konieczność włączenia kosztów pośrednich i społecznych do oceny efektywności innowacyjnych terapii była jednym z głównych tematów debaty podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych 2026. Eksperci podkreślają, że obecne modele, skupiając się głównie na bezpośrednich wydatkach na leczenie, pomijają szeroki wpływ choroby na życie pacjentów, ich rodzin i całą gospodarkę.

Tradycyjne modele oceny zawodzą w chorobach rzadkich

Gábor Sztaniszláv, dyrektor generalny Ipsen Poland, zwrócił uwagę, że standardowe metody oceny efektywności kosztowej nie sprawdzają się w przypadku chorób rzadkich. Tradycyjne modele opierają się na metodach statystycznych i dużych bazach danych, których brakuje w przypadku schorzeń dotykających niewielkie grupy pacjentów – wyjaśnił. W Polsce na choroby rzadkie cierpi około 3 miliony osób, jednak każda z tych chorób dotyczy zaledwie kilkuset przypadków, co uniemożliwia rzetelną analizę statystyczną i wymaga wypracowania osobnej metodologii.

Koszty pośrednie – ukryty ciężar choroby

Na potrzebę uwzględnienia szerszej perspektywy wskazał Krzysztof Adamcewicz z Roche Polska, podkreślając rolę kosztów pośrednich i społecznych. „Nie patrzymy, że trzeba przywieźć pacjenta do szpitala, że ktoś musi zostać z dziećmi. Tych kosztów społecznych nie widzimy w ogóle” – zaznaczył. Chodzi m.in. o utratę produktywności pacjenta i jego opiekunów czy koszty dojazdów, które stanowią realne obciążenie, choć nie są wliczane do oficjalnych analiz.

Przykładem choroby generującej ogromne koszty społeczno-ekonomiczne jest otyłość, o czym mówił Wojciech Gryta z Novo Nordisk Polska. Jak wskazał, w przypadku pacjentów chorujących na otyłość aż w 70 proc. przyczyną ich zgonu są choroby sercowo-naczyniowe, podczas gdy w populacji ogólnej wskaźnik ten wynosi 36 proc. To pokazuje, jak choroba otyłościowa, prowadząca do licznych powikłań, skraca oczekiwaną długość życia i obciąża system w długoterminowej perspektywie.

Nowe narzędzia i kompromisy w polityce lekowej

Przedstawiciele agencji rządowych przyznają, że system wymaga elastyczności. Jak poinformowała dr hab. Anna Kowalczuk z Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, trwają prace nad nowymi narzędziami metodologicznymi. „W opracowaniu jest analiza wielokryterialna, która ma uwzględniać m.in. perspektywę społeczną i gospodarczą, czyli koszty pośrednie” – wskazała. Jednocześnie podkreśliła, że nie wszystkie nowe terapie są przełomowe, co wymaga trudnych decyzji przy ograniczonym budżecie.

Mateusz Oczkowski z Ministerstwa Zdrowia wyjaśnił, że kluczowym elementem systemu stały się instrumenty dzielenia ryzyka, które generują oszczędności przeznaczane na kolejne innowacje. „W 2025 roku z tego mechanizmu wygenerowaliśmy aż 2,5 miliarda złotych, które można przeznaczyć na kolejne technologie” – zaznaczył. Mimo to, jak dodał, objęcie refundacją leczenia otyłości dla wszystkich pacjentów kosztowałoby 280 mld zł, czyli więcej niż cały budżet Narodowego Funduszu Zdrowia.

Źródło: https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Efektywnosc-kosztowa-innowacji-Czy-wydajac-wiecej-na-nowe-terapie-zaoszczedzimy-na-pozniejszym-leczeniu,283141,1.html

Komentarze (0)