Irena Santor, ikona polskiej piosenki, od lat otwarcie mówi o swojej walce z chorobą nowotworową. Artystka wspomina, że jej pierwszą reakcją na diagnozę postawioną w 2000 roku był ogromny strach.
Szokująca diagnoza i pierwsza reakcja
Irena Santor dowiedziała się o chorobie nowotworowej w 2000 roku po badaniu mammografii. W wywiadzie dla „Wprost” artystka wyznała po latach, że wiadomość o chorobie wywołała u niej panikę i przerażenie. To nie był spokój, a potworny szał.
Jej pierwszą, instynktowną reakcją była natychmiastowa wizyta w Centrum Onkologii. „Pobiegłam do lekarzy i krzyczałam: Wyciąć! Wszystko wyciąć!” – opowiadała piosenkarka, opisując swój stan po usłyszeniu diagnozy.
Od paniki do nadziei dzięki wsparciu lekarzy
Początkowy szok z czasem ustąpił miejsca innym emocjom. Jak wspomina artystka, po pierwszym szale przyszło opamiętanie, a wraz z nim smutek i niepewność co do przyszłości oraz szans na wyleczenie.
Kluczową rolę w procesie walki z chorobą odegrali lekarze. Ich opieka i wsparcie pomogły artystce odzyskać nadzieję i wiarę w powrót do zdrowia. „Powoli wlewały we mnie pewność, że musi być ok” – wyznała gwiazda.
Pomyślne leczenie i plany na przyszłość
Leczenie Ireny Santor zakończyło się sukcesem. Artystka przeszła udaną operację i, co istotne, nie musiała poddawać się chemioterapii. Dziś, mając 91 lat, wciąż czuje się potrzebna swojej publiczności.
Podczas jednego z wywiadów w 2024 roku przyznała, że czuje, iż ma jeszcze czas na powrót na scenę. Z humorem dodała również, że chciałaby dożyć 125 lat, co według lekarzy jest gwarantowane, a jeśli się nie uda, „będzie kibicowała z góry”.
Źródło: https://www.plotek.pl/styl-i-uroda/7,198204,32459765,tak-santor-dowiedziala-sie-o-nowotworze-pobieglam-i-krzyczalam.html
