Ignorował ból w pachwinie, diagnoza brzmiała: nowotwór jądra z przerzutami

onkofundacja-baner
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelnyW Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelny
W Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Opublikowno: 30 listopada 2025   Zmodyfikowano: 9 grudnia 2025
rak prostaty 3

Marcin z Krakowa przez długi czas lekceważył ból, myśląc, że to naciągnięcie. Diagnozę zaawansowanego nowotworu jądra usłyszał tuż przed 40. urodzinami, gdy guz miał już ponad dwa centymetry.

Od bólu w pachwinie do operacji

Początkowo Marcin ignorował dolegliwości w okolicy pachwiny, tłumacząc je zakwasami lub naciągnięciem. Ból stawał się jednak coraz częstszy i silniejszy, aż uniemożliwił normalne funkcjonowanie. Dopiero wtedy mężczyzna zgłosił się na badanie USG, które odkładał do ostatniej chwili.

Badanie wykazało obecność dużego guza jądra, który miał ponad dwa centymetry. Diagnoza została szybko potwierdzona przez specjalistę w Krakowie. Zaledwie trzy tygodnie później Marcin przeszedł operację wycięcia nowotworu i po dwóch dniach wrócił do domu.

Cios po operacji: przerzuty i chemioterapia

Po zagojeniu się ran pooperacyjnych wykonano tomografię komputerową, która przyniosła złe wieści. Badanie wykazało przerzuty do węzłów chłonnych oraz do płuca. W związku z tym konsylium lekarskie podjęło decyzję o konieczności wdrożenia chemioterapii.

Marcin przeszedł cztery cykle bardzo intensywnej chemioterapii, którą sam określił jako „końską dawkę”. Leczenie było niezwykle wyczerpujące fizycznie i psychicznie, a ból po powrocie do domu opisywał jako „rozrywający od środka”. Podkreśla, że kluczowe w tym okresie było wsparcie rodziny i siła psychiczna.

Życie po chorobie i apel do mężczyzn

Choroba całkowicie przewartościowała życie Marcina. Po zakończeniu leczenia w 2019 roku i oficjalnym uznaniu za zdrowego w 2024 roku, zmienił pracę i zaangażował się w nowe pasje, takie jak morsowanie. Działa również w Fundacji Mosznowładcy, promując profilaktykę męskich nowotworów.

Dziś apeluje do innych mężczyzn, by nie ignorowali żadnych niepokojących objawów i regularnie się badali. Podkreśla, że strach i przekonanie, że „jak nic nie boli, to jestem zdrowy”, są największymi wrogami. Wczesne wykrycie choroby nowotworowej daje szansę na znacznie prostsze i skuteczniejsze leczenie.

Źródło: https://www.medonet.pl/choroby-od-a-do-z/choroby-nowotworowe,mial-nowotwor-jadra--bol-rozrywa-od-srodka--masz-ochote-otworzyc-skore,artykul,62938473.html

Komentarze (0)