W lubelskim Hospicjum Dobrego Samarytanina pacjenci z chorobami nowotworowymi znajdują nie tylko ulgę w bólu, ale przede wszystkim godne życie. Personel i wolontariusze walczą ze stereotypem hospicjum jako „umieralni”.
Perspektywa pacjenta: ulga w bólu i drugi dom
Pani Ania, pacjentka hospicjum od dwóch miesięcy, choruje na rozsiany nowotwór kości. Decyzję o przeprowadzce podjęła samodzielnie po tym, jak przez dwa miesiące w domu cierpiała z powodu silnego bólu, nie otrzymując skutecznej pomocy. Jak sama mówi, jadąc do placówki, czuła, jakby jechała „do własnego domu”, a jej głównym celem było uzyskanie profesjonalnej opieki medycznej i uśmierzenie cierpienia.
Dla pani Ani, która zbliża się do 90. roku życia, hospicjum stało się miejscem, gdzie może żyć bez bólu i w otoczeniu życzliwych ludzi. Mimo że tęskni za samodzielnością, docenia opiekę i podkreśla, że to najlepsza decyzja, jaką mogła podjąć. Uważa, że powinno istnieć więcej takich miejsc, aby ludzie mogli odchodzić z godnością, bez niepotrzebnego cierpienia.
Personel w obliczu „bólu totalnego”
Praca w hospicjum jest ogromnym wyzwaniem emocjonalnym dla personelu. Pielęgniarki i lekarze codziennie stykają się ze śmiercią, co prowadzi do wypalenia zawodowego, jak w przypadku doktora Mariusza. Personel uczy się radzić sobie z trudnymi emocjami poprzez rozmowy, modlitwę czy spacery, podkreślając, że kluczowe jest, by nie zostawać z tym samemu. Rocznie w placówce umiera blisko 800 osób.
Specjaliści z hospicjum podkreślają, że choroba nowotworowa to nie tylko ból fizyczny, ale „ból totalny”, obejmujący cierpienie psychiczne, emocjonalne i egzystencjalne. Dlatego ich praca polega nie tylko na podawaniu leków, ale na zapewnieniu pacjentom normalności, rozmowy, poczucia bliskości i spełnianiu małych marzeń, jak zjedzenie ulubionej potrawy.
Misja hospicjum: godność wbrew stereotypom
Pracownicy i wolontariusze zgodnie twierdzą, że Hospicjum Dobrego Samarytanina to nie „umieralnia”, ale miejsce, gdzie celebruje się życie aż do samego końca. Panuje tu atmosfera szacunku i normalności, nie brakuje śmiechu i żartów. To „drugi dom”, w którym pacjenci mogą czuć się bezpiecznie i odzyskać spokój, często utracony podczas walki z chorobą w samotności.
Funkcjonowanie placówki wiąże się z ogromnymi kosztami, sięgającymi nawet 10 mln zł rocznie. Kosztowny jest zwłaszcza specjalistyczny sprzęt, jak materac przeciwodleżynowy za 15 tys. zł. Hospicjum boryka się również ze społecznym lękiem i stygmatyzacją, przez co rodziny często obawiają się decyzji o umieszczeniu bliskiej osoby w placówce.
Źródło: https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,hospicjum-w-lublinie-pomaga-godnie-zyc--smierc-to-tylko-skutek-uboczny,artykul,12929446.html
