Święta to szczególny czas – zarówno dla osób z diagnozą onkologiczną, jak i ich rodzin. Jadłospis osoby chorującej onkologicznie powinien być lekki, bezpieczny i dopasowany do aktualnego samopoczucia – mówi Dominika Grońska, dietetyk kliniczny i psychoonkolog. Porozmawialiśmy o odpowiednim odżywianiu podczas Wielkanocy.
Jakie są najważniejsze zasady diety dla osób z nowotworem w czasie świąt?
Świąteczny stół nie jest sprawdzianem z jedzenia. Nie powinno się nadrabiać mniejszego apetytu dużymi porcjami. Zdecydowanie lepiej sprawdza się jedzenie mniejszych ilości, ale częściej. Organizm osłabiony chorobą lub leczeniem zwykle gorzej toleruje ciężkie i obfite posiłki. Wybierajmy potrawy proste, świeże i dobrze tolerowane, a unikajmy tych bardzo tłustych, smażonych, mocno doprawionych lub długo zalegających w żołądku.
Duże znaczenie ma również regularność – nawet kilka mniejszych posiłków w ciągu dnia może być lepiej tolerowanych niż dwa lub trzy duże. Jadłospis ma przede wszystkim wspierać organizm, a nie nasilać dolegliwości.
Które tradycyjne potrawy wielkanocne są bezpieczne, a które lepiej ograniczyć?
Świąteczne menu dla osoby w trakcie leczenia onkologicznego można porównać do pakowania walizki na dłuższą podróż. Najlepiej zabrać to, co naprawdę potrzebne i nie dokładać organizmowi zbędnego ciężaru.
Wśród tradycyjnych potraw wielkanocnych zwykle najlepiej sprawdzają się te, które są proste, łagodne i lekkostrawne. Dobrym wyborem najczęściej są jajka, chude mięsa pieczone, delikatne zupy oraz gotowane warzywa. Dostarczają białka i energii, a jednocześnie zwykle nie obciążają układu pokarmowego tak bardzo jak potrawy tłuste i smażone. Ostrożniej powinno się podchodzić do dań mocno doprawionych i bogatych w tłuszcz, takich jak tłuste kiełbasy, pasztety, czy sałatki z dużą ilością majonezu. Mogą nasilać nudności, wzdęcia, zgagę i uczucie ciężkości po posiłku.
Jak zmodyfikować świąteczne dania, żeby były lżej strawne?
Świąteczne, z reguły dosyć ciężkostrawne potrawy można „odciążyć” bez rezygnowania z ich tradycyjnego charakteru. Często wystarczy zmienić sposób przygotowania i kilka składników, aby były lepiej tolerowane dla osoby w trakcie leczenia.
Zamiast smażenia lepiej wybierać gotowanie, duszenie. Część majonezu można zastąpić jogurtem naturalnym lub delikatnym serkiem, dzięki czemu dania pozostają smaczne, ale stają się lżejsze. Warzywa częściej warto podawać gotowane lub pieczone, a przyprawy dobierać łagodniej.
W praktyce lekkostrawna wersja świątecznego menu polega nie na odbieraniu smaku, ale na takim przygotowaniu potraw, aby były dla organizmu łatwiejsze do przyjęcia.
Co jeść przy braku apetytu lub nudnościach?
W okresie świąt wielkanocnych, gdy na stole pojawia się wiele cięższych potraw, przy braku apetytu lub nudnościach najlepiej nie zmuszać się do jedzenia dużych porcji. Lepiej sprawdzają się małe ilości podawane regularnie i wybieranie tego, co jest najłagodniejsze dla układu pokarmowego.
Dobrze tolerowane bywają chłodne lub letnie potrawy, delikatne zupy krem, puree, jogurty, koktajle czy owocowe musy. Nie trzeba próbować wszystkich świątecznych dań. Ważniejsze od tradycji jest to, żeby nie nasilać dolegliwości i dostarczyć organizmowi energii.
Czy można pozwolić sobie na słodycze lub inne „odstępstwa”?
Zawsze powtarzam moim podopiecznym, że jedno okazjonalnie zjedzone ciastko, najlepiej takie, przygotowane w domowym zaciszu, „nie nakarmi raka”. Jadłospis osoby chorującej onkologicznie nie powinien być restrykcyjny i pozbawiony wszystkich przyjemności. Niewielka porcja tradycyjnego sernika, piaskowej babki czy innego ulubionego deseru zwykle nie stanowi problemu, jeśli nie nasila nudności, bólu brzucha czy uczucia ciężkości.
Ważniejsze od całkowitego eliminowania takich produktów bywa to, żeby pacjent w ogóle miał ochotę coś zjeść, czerpał z tego odrobinę przyjemności i nie dopuszczał do dalszego osłabienia organizmu. W czasie świąt równie ważne jak skład posiłku bywają spokój, komfort i brak niepotrzebnych restrykcji.
Jak rodzina może wspierać osobę chorą przy świątecznym stole?
Rodzina może być bardzo ważnym wsparciem, jeśli przy świątecznym stole daje spokój, a nie presję. Bardzo pomaga już samo to, że bliscy nie namawiają do jedzenia ponad siły i akceptują, że apetyt w czasie leczenia może być mniejszy niż zazwyczaj. Najlepiej, żeby osoba mogła sama zdecydować, co i ile chce zjeść, bez komentarzy i oceniania. Wsparciem jest także przygotowanie kilku lżej strawnych potraw. W tym czasie najważniejsze są: komfort, poczucie bezpieczeństwa i spokojna atmosfera przy rodzinnym stole. Warto o tym pamiętać.

Pani Dominika to najlepsza dietetyczka onkologiczna!!! Przeprowadziła mnie przez całe leczenie i zawdzieczam jej bardzo dużo. Polecam wszystkim