Nowoczesne terapie dają szansę na wyleczenie szpiczaka. W Polsce przełomowa metoda wciąż nierefundowana

onkofundacja-baner
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelnyW Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelny
W Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Opublikowno: 14 września 2026   Zmodyfikowano: 15 września 2026
pexels-tima-miroshnichenko-5452247

Leczenie szpiczaka plazmocytowego przeszło rewolucję, a lekarze coraz śmielej mówią o możliwości funkcjonalnego wyleczenia pacjentów. Terapie komórkowe CAR-T dają nadzieję na wieloletnie remisje po jednorazowym podaniu. Jednak w Polsce, mimo globalnego postępu medycyny, dostęp do tego przełomowego leczenia pozostaje zablokowany z powodu braku refundacji.

Mediana przeżycia wzrosła z 3 do ponad 10 lat

Jeszcze dwie dekady temu szpiczak plazmocytowy był chorobą nieuleczalną, w której mediana przeżycia pacjentów wynosiła zaledwie około trzech lat. Dzięki ogromnemu wysiłkowi naukowców i rozwojowi farmakoterapii sytuacja uległa diametralnej zmianie. Obecnie, jak wskazują eksperci, pacjenci żyją średnio 10–15 lat, a niektórzy chorzy nawet ponad 20 lat.

Ta znacząca poprawa rokowania sprawiła, że w dyskusjach medycznych coraz częściej pojawia się pojęcie wyleczalności. Pacjenci mogą pozostawać bez progresji choroby przez wiele lat, co pozwala im na utrzymanie dobrej kondycji i aktywności życiowej. Rocznie w Polsce diagnozę szpiczaka plazmocytowego słyszy około 2000 osób.

Terapia CAR-T: na czym polega przełom w leczeniu?

Jedną z najnowocześniejszych i najbardziej obiecujących metod leczenia jest terapia komórkowa CAR-T. Polega ona na pobraniu od pacjenta jego własnych komórek odpornościowych (limfocytów T), a następnie ich genetycznym „zaprogramowaniu” w laboratorium, aby potrafiły rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe.

Po modyfikacji komórki są namnażane i podawane pacjentowi w formie jednorazowego wlewu. Taka „żywa” terapia daje szansę na wieloletnią remisję, a nawet całkowite wyleczenie, zwłaszcza u pacjentów z nawrotową i oporną postacią choroby. Co istotne, eksperci podkreślają, że metoda ta jest bezpieczna i nie ma barier wiekowych, co czyni ją potencjalnie dostępną dla szerokiej grupy chorych.

Przełomowa metoda jest standardem w Europie, ale nie w Polsce

Mimo że terapia CAR-T w leczeniu szpiczaka plazmocytowego jest już standardem postępowania w 13 krajach Europy, w Polsce w 2026 roku nadal nie jest refundowana przez Ministerstwo Zdrowia. Brak dostępu do tej innowacyjnej metody stawia polskich pacjentów w znacznie gorszej sytuacji terapeutycznej.

Konsekwencje braku refundacji są dramatyczne. Pacjenci, dla których CAR-T jest ostatnią szansą, muszą szukać ratunku na własną rękę. Przykładem jest historia kardiologa Wojciecha Rycharda, który był zmuszony do zorganizowania publicznej zbiórki, aby sfinansować kosztowne leczenie. Eksperci apelują, że medycyna stoi u progu historycznego przełomu w leczeniu szpiczaka, ale polscy chorzy nie mogą z niego skorzystać.

https://biznes.newseria.pl/news/pacjenci-ze-szpiczakiem,p880123252

Komentarze (0)