Karolina od początku czuła, że coś jest nie tak. W jednej z piersi wyczuła guzek i zgłosiła się do lekarza. Usłyszała jednak, że „prawie każda kobieta ma nierównomierne piersi”. Wróciła do domu z poczuciem, że może przesadza. Że może wyolbrzymia.
Minęły miesiące. Zaczęła częściej chorować, była przewlekle zmęczona, senna. Przed wakacjami zauważyła, że guzek się powiększa. Tym razem nie odpuściła. W ciągu kilku tygodni przeszła pełną diagnostykę: USG, biopsję. Diagnoza była jednoznaczna – rak złośliwy.
Po powrocie z wakacji czekał na nią list z kliniki z pilnym wezwaniem. Zostawiła walizki w progu i natychmiast pojechała do szpitala. Tam usłyszała wprost: nowotwór złośliwy, BIRADS 6. Rozpoczęły się kolejne badania – tomografia z kontrastem, rezonans, ponowne USG i mammografia. W ich trakcie wykryto drugi guz – również złośliwy, w drugiej piersi.
Ostatecznie potwierdzono nowotwór obu piersi.
Lekarze podjęli decyzję o mastektomii obu piersi oraz usunięciu węzłów chłonnych. Podczas operacji wszczepiono expandery – implanty stopniowo wypełniane solą fizjologiczną, przygotowujące ciało do przyszłej rekonstrukcji.
Po operacji Karolina uczy się żyć na nowo.
Najtrudniejsze okazały się nie blizny, ale codzienność: ból kręgosłupa, bo może spać tylko na plecach, osłabienie rąk po usunięciu węzłów, ból łopatek i kości ogonowej. Leczenie wciąż trwa, choć jej stan określany jest jako dobry.
W tym wszystkim pomaga jej czarny humor i ludzie – mąż, przyjaciele, współpracownicy. Nie zostaje sama ze swoimi myślami.
Karolina mówi wprost: nauczyła się, że łzy nie są oznaką słabości. Że nie zawsze musi być dzielna. Może się złościć, może pytać „dlaczego ja?”. To też jest część zdrowienia.
I zostawia ważne przesłanie:
Nie ignoruj swojej intuicji.
I jeśli jesteś w trakcie leczenia – nie musisz być silna każdego dnia.