Nazywam się Dawid. Na początku myślałem, że to zwykłe przemęczenie — praca w banku, stres, szybkie tempo, wiadomo. Tylko że tym razem zmęczenie nie mijało, a z czasem zaczęło się nasilać. Doszły kolejne sygnały: biegunki i dziwne uczucie, jakby przy wysiłku miało mi coś „pęknąć” w okolicy szyi. Zacząłem dotykać to miejsce i wyczułem twarde, powiększone węzły chłonne. Wtedy już wiedziałem, że coś jest nie tak, ale i tak zwlekałem — minęły tygodnie, zanim objawy utrudniły mi życie na tyle, że nie miałem wyboru.
Od pierwszej wizyty do pełnej diagnozy minęły prawie dwa miesiące. Usłyszałem: chłoniak Hodgkina. To choroba, której często nie widać od razu — łatwo zrzucić wszystko na przeziębienie albo stres. U mnie kluczowe okazały się konkretne badania: USG, biopsja, a potem histopatologia i PET-CT, które pokazało, że choroba nie kończy się tylko na jednym miejscu.
Leczenie zacząłem 29 czerwca 2021 roku. Przez pięć miesięcy dostawałem chemioterapię co dwa tygodnie — łącznie 12 podań. To nie była tylko historia o wypadaniu włosów. Było ogromne osłabienie, zawroty głowy, brak apetytu i najgorsze — potworne zaparcia. Jeden z leków powodował u mnie tak silne palenie, że czasem nie mogłem usiedzieć. Z każdym tygodniem było ciężej, a patrząc w lustro przypominałem sobie: „tak, mam raka”.
Byłem na zwolnieniu i skupiłem się na tym, co mogłem kontrolować: sen, dieta, rozsądna suplementacja i wsparcie bliskich. Pomagali mi w prostych rzeczach — gotowaniu, spacerach, codziennym ogarnianiu życia, kiedy ja nie miałem siły. Dziś, po czasie, powiem coś, co może brzmieć zaskakująco: zachorowanie było jednym z najtrudniejszych doświadczeń, ale też czymś, co mnie zatrzymało i nauczyło żyć od nowa.
Od czterech lat jestem w remisji. Ta choroba była dla mnie restartem całego systemu — przewartościowała wszystko. Doceniam więcej, denerwuję się mniej, żyję uważniej i prawdziwiej. I jeśli miałbym powiedzieć coś osobie, która właśnie walczy, to jedno: dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Zadbaj nie tylko o leczenie w szpitalu, ale też o sen, jedzenie, głowę i ludzi wokół. Jesteś całością — nie tylko chorobą.