Najważniejszy dokument w diagnostyce raka wydawany za późno. Polska podzielona na regiony lepsze i gorsze

onkofundacja-baner
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelnyW Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelny
W Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Opublikowno: 23 marca 2026
lekarz 13

Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO), kluczowy element tzw. szybkiej ścieżki onkologicznej w Polsce, jest w wielu przypadkach wydawana zbyt późno, co obniża terminowość diagnostyki i leczenia. Z danych przedstawionych w Sejmie wynika, że w niektórych województwach nawet 40 proc. kart zakłada się dopiero na etapie leczenia szpitalnego, a nie przy pierwszym podejrzeniu nowotworu w przychodni.

Co pokazały dane

Analiza danych Narodowego Funduszu Zdrowia ujawniła ogromne różnice w podejściu do organizacji opieki onkologicznej między regionami. W województwach podkarpackim, lubelskim czy lubuskim aż 40 proc. pacjentów otrzymuje kartę DiLO dopiero w szpitalu. Oznacza to, że dokument służy tam głównie do zaraportowania już zaplanowanego leczenia, a nie do przyspieszenia diagnostyki na wczesnym etapie. Dla porównania, w województwach pomorskim i dolnośląskim w szpitalach zakłada się mniej niż 10 proc. kart, a większość wydawana jest w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS).

Praktyka ta ma bezpośrednie przełożenie na terminowość kluczowych etapów leczenia. Dane z bieżącego roku wskazują, że diagnostyka wstępna została zrealizowana w wymaganym czasie zaledwie w 58 proc. przypadków, a pogłębiona – w 65 proc. Jest to zauważalny spadek w porównaniu z latami 2018-2025, gdy wskaźniki te utrzymywały się w przedziałach od 66 do 80 proc. dla diagnostyki wstępnej i 70-80 proc. dla pogłębionej.

W ujęciu ogólnokrajowym najwięcej kart DiLO (47 proc.) wystawiono w AOS, następnie w POZ (35 proc.), a najmniej w lecznictwie szpitalnym (18 proc.). Chociaż łączna liczba wydanych kart jest około dwukrotnie wyższa niż liczba potwierdzonych nowotworów, co sugeruje prawidłowe działanie systemu, zagregowane dane ukrywają krytyczne problemy i nierówności na poziomie wojewódzkim.

Na czym oparto analizę

Prezentowane statystyki pochodzą z danych Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Ministerstwa Zdrowia. Zostały one omówione podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej do spraw organizacji ochrony zdrowia przez przedstawicieli resortu oraz Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Analiza objęła dane dotyczące liczby wystawianych kart DiLO, terminowości diagnostyki oraz finansowania świadczeń onkologicznych w latach 2018-2026.

Znaczenie wyników

Eksperci podkreślają, że moment wydania karty DiLO jest kluczowy dla skuteczności całego procesu. Jej założenie dopiero na etapie szpitalnym sprawia, że system nie obejmuje i nie przyspiesza etapu diagnostycznego, który jest fundamentem szybkiej terapii. Wskazuje się, że te ogromne różnice w organizacji opieki przedszpitalnej są jedną z głównych przyczyn, dla których wskaźniki umieralności z powodu nowotworów w Polsce są o około 10 proc. wyższe niż w wielu krajach Unii Europejskiej.

Źródło: https://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Onkologia/Nowotwory-99-tys-zgonow-w-rok-problemy-z-terminami-Kolosalne-roznice-miedzy-regionami,282182,1013.html

Komentarze (0)