Prąd zamiast skalpela – jak elektrochirurgia zmieniła gabinety i bloki operacyjne

onkofundacja-baner
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelnyW Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Wiktoria Saleta, Redaktor naczelny
W Onkopedii dbam o to, by każdy pacjent onkologiczny i jego bliscy mogli znaleźć jasne, sprawdzone informacje i poczucie zrozumienia. Współpracuję z lekarzami, ekspertami i osobami, które przeszły chorobę – bo ich doświadczenie jest dla mnie największą inspiracją.
Opublikowno: 29 maja 2026
Prąd zamiast skalpela - jak elektrochirurgia zmieniła gabinety i bloki operacyjne

Pierwsze użycie prądu elektrycznego do przecinania tkanek opisał w 1926 roku Harvey Cushing, jeden z ojców współczesnej neurochirurgii. Pracował z aparatem zbudowanym przez Williama Bovie – od jego nazwiska pochodzi określenie „bovie”, którego chirurdzy używają do dziś. Diatermia chirurgiczna to metoda, która od niemal stu lat nie znika z sal operacyjnych, bo nie ma dla niej prostego zamiennika.

Co to jest diatermia chirurgiczna i jak działa?

Zasada działania opiera się na przepływie prądu wysokiej częstotliwości przez tkanki. Gdy elektroda aktywna zetknie się z ciałem pacjenta, energia elektryczna zamienia się w ciepło – wystarczające, żeby odparować komórki lub skrzepić naczynia krwionośne.

W praktyce wyróżnia się dwa tryby: cięcie i koagulację. W trybie cięcia energia jest skupiona i ciągła – temperatura w punkcie kontaktu rośnie tak szybko, że komórki parują zanim zdążą się koagulować. Efektem jest precyzyjne cięcie bez krwawienia na krawędziach. Tryb koagulacji działa inaczej: prąd jest przerywany lub rozproszony, naczynia krwionośne kurczą się i zamykają.

Monopolarna a bipolarna – kiedy różnica między trybami ma znaczenie kliniczne?

Podział na technikę monopolarną i bipolarną wynika ze sposobu przepływu prądu. W technice monopolarnej prąd przepływa od elektrody aktywnej trzymanej przez chirurga przez ciało pacjenta do elektrody biernej – płytki umieszczanej pod udem lub pośladkiem. Pozwala to pracować jednym narzędziem na rozległych obszarach i nadaje się do większości procedur ogólnochirurgicznych, ortopedycznych czy ginekologicznych.

Technika bipolarna działa inaczej: oba bieguny obwodu mieszczą się w jednym narzędziu, najczęściej w szczękach pęsety. Prąd przepływa wyłącznie przez uchwycony fragment tkanki i nie rozchodzi się po ciele pacjenta. To ma znaczenie wszędzie tam, gdzie nie można ryzykować niekontrolowanego przepływu – w neurochirurgii, okulistyce czy chirurgii ręki.

Gdzie stosuje się diatermię chirurgiczną?

Zakres zastosowań diatermii chirurgicznej jest szeroki. Chirurgia ogólna to środowisko, w którym pojawia się najczęściej – cięcie tkanek i koagulacja naczyń to para nie do rozdzielenia. Ginekologia używa jej do leczenia nadżerek i usuwania zmian na szyjce macicy. Dermatologia i medycyna estetyczna korzystają przy zamykaniu naczynek i usuwaniu brodawek. Równolegle rozwijają się weterynaryjne zastosowania diatermii – zabiegi na tkankach miękkich u zwierząt wymagają sprzętu z niższymi mocami wyjściowymi i precyzyjną regulacją.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze aparatu do diatermii?

Kilka parametrów decyduje o tym, czy aparat sprawdzi się w konkretnym gabinecie. Moc wyjściowa – w watach – określa, jak grube tkanki aparat jest w stanie ciąć lub koagulować.

Liczba trybów roboczych ma znaczenie przy różnorodności przeprowadzanych zabiegów. Aparaty z jednym trybem koagulacji monopolarnej wystarczają do prostych procedur estetycznych. Sprzęt wielotrybowy, łączący cięcie monopolarne i koagulację bipolarną, jest niezbędny w chirurgii ogólnej i zabiegowej. Certyfikacja wyrobu medycznego decyduje z kolei o tym, w jakich warunkach aparat może być stosowany legalnie – w Polsce wyroby klasy IIb i III muszą posiadać oznaczenie CE wystawione przez notyfikowaną jednostkę.

Diatermia chirurgiczna nie jest nowym wynalazkiem i nie stanie się przestarzała w ciągu najbliższych dekad. To jeden z tych przypadków, gdzie stara technologia okazała się na tyle dobra, że późniejszy postęp ją dopracował zamiast zastąpić. Różnica między aparatem z lat osiemdziesiątych a współczesnym leży w precyzji sterowania i zakresie trybów – zasada fizyczna pozostała ta sama.

Komentarze (0)