Pierwsze użycie prądu elektrycznego do przecinania tkanek opisał w 1926 roku Harvey Cushing, jeden z ojców współczesnej neurochirurgii. Pracował z aparatem zbudowanym przez Williama Bovie – od jego nazwiska pochodzi określenie „bovie”, którego chirurdzy używają do dziś. Diatermia chirurgiczna to metoda, która od niemal stu lat nie znika z sal operacyjnych, bo nie ma dla niej prostego zamiennika.
Co to jest diatermia chirurgiczna i jak działa?
Zasada działania opiera się na przepływie prądu wysokiej częstotliwości przez tkanki. Gdy elektroda aktywna zetknie się z ciałem pacjenta, energia elektryczna zamienia się w ciepło – wystarczające, żeby odparować komórki lub skrzepić naczynia krwionośne.
W praktyce wyróżnia się dwa tryby: cięcie i koagulację. W trybie cięcia energia jest skupiona i ciągła – temperatura w punkcie kontaktu rośnie tak szybko, że komórki parują zanim zdążą się koagulować. Efektem jest precyzyjne cięcie bez krwawienia na krawędziach. Tryb koagulacji działa inaczej: prąd jest przerywany lub rozproszony, naczynia krwionośne kurczą się i zamykają.
Monopolarna a bipolarna – kiedy różnica między trybami ma znaczenie kliniczne?
Podział na technikę monopolarną i bipolarną wynika ze sposobu przepływu prądu. W technice monopolarnej prąd przepływa od elektrody aktywnej trzymanej przez chirurga przez ciało pacjenta do elektrody biernej – płytki umieszczanej pod udem lub pośladkiem. Pozwala to pracować jednym narzędziem na rozległych obszarach i nadaje się do większości procedur ogólnochirurgicznych, ortopedycznych czy ginekologicznych.
Technika bipolarna działa inaczej: oba bieguny obwodu mieszczą się w jednym narzędziu, najczęściej w szczękach pęsety. Prąd przepływa wyłącznie przez uchwycony fragment tkanki i nie rozchodzi się po ciele pacjenta. To ma znaczenie wszędzie tam, gdzie nie można ryzykować niekontrolowanego przepływu – w neurochirurgii, okulistyce czy chirurgii ręki.
Gdzie stosuje się diatermię chirurgiczną?
Zakres zastosowań diatermii chirurgicznej jest szeroki. Chirurgia ogólna to środowisko, w którym pojawia się najczęściej – cięcie tkanek i koagulacja naczyń to para nie do rozdzielenia. Ginekologia używa jej do leczenia nadżerek i usuwania zmian na szyjce macicy. Dermatologia i medycyna estetyczna korzystają przy zamykaniu naczynek i usuwaniu brodawek. Równolegle rozwijają się weterynaryjne zastosowania diatermii – zabiegi na tkankach miękkich u zwierząt wymagają sprzętu z niższymi mocami wyjściowymi i precyzyjną regulacją.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze aparatu do diatermii?
Kilka parametrów decyduje o tym, czy aparat sprawdzi się w konkretnym gabinecie. Moc wyjściowa – w watach – określa, jak grube tkanki aparat jest w stanie ciąć lub koagulować.
Liczba trybów roboczych ma znaczenie przy różnorodności przeprowadzanych zabiegów. Aparaty z jednym trybem koagulacji monopolarnej wystarczają do prostych procedur estetycznych. Sprzęt wielotrybowy, łączący cięcie monopolarne i koagulację bipolarną, jest niezbędny w chirurgii ogólnej i zabiegowej. Certyfikacja wyrobu medycznego decyduje z kolei o tym, w jakich warunkach aparat może być stosowany legalnie – w Polsce wyroby klasy IIb i III muszą posiadać oznaczenie CE wystawione przez notyfikowaną jednostkę.
Diatermia chirurgiczna nie jest nowym wynalazkiem i nie stanie się przestarzała w ciągu najbliższych dekad. To jeden z tych przypadków, gdzie stara technologia okazała się na tyle dobra, że późniejszy postęp ją dopracował zamiast zastąpić. Różnica między aparatem z lat osiemdziesiątych a współczesnym leży w precyzji sterowania i zakresie trybów – zasada fizyczna pozostała ta sama.
